Refleksje przed pierwszomajowe…

czerwiec 18, 2008

Długo zastanawiałem się czy publikować ten wpis na salonie, bo na słabości lewicy może skorzystać tylko prawica, ale no cóż… Lewica musi się obudzić!

Mieszkam w Warszawie i działam w tutejszej lewicy. Jednak nigdzie nie jestem zrzeszony, bowiem wszyscy mają jakieś wady i dlatego czekam na nową jakość.

1 maj to międzynarodowe święto klasy pracowniczej. Obchodzi się je regularnie od 1889 roku. Dzień ten wyznaczono na rocznicę wybuchu strajku robotników z Chicago 1 maja 1886 roku. Domagali się oni 8 godzinnego dnia pracy. Wielu strajkujących padło wówczas od policyjnych kul.

Wydawało by się, że tak ważny dzień (najważniejsze święto każdego lewicowca) lewica ma obowiązek świętować razem. Dziwne, ale tak nie jest.

W Warszawie odbędą się pochody: Nowej Lewicy, anarchistyczny i zgromadzenie PPS-owców. Pomijam tutaj oczywiście pochód SLD i OPZZ, bowiem to nie jest lewica. 1 maj to święto pracownika, nie aparatczyka.

Dlaczego anarchiści idą oddzielnie? Nie chcą czerwonego koloru. Anarchistom daty się pomyliły, bowiem 1 maja wprowadzili właśnie czerwoni.

Dlaczego idę na pochód Nowej Lewicy? Bowiem tam nie ma cenzury. I to my chcieliśmy mieć wspólny pochód, jeden silny antykapitalistyczny, tylko anarchiści chcieli cenzurować czerwonych.

Na wszystkim tym mogą tylko skorzystać skrajni narodowcy.

Przypomina mi to taki przykład. Jest sobie socjalista i anarchista, którzy choć mają identyczne poglądy w sprawach pierwszorzędnych, a kłócą się o drugorzędne, że gotowi są się pobić. Nagle napada ich dwóch narodowców. I teraz oni mają wybór: albo się kłócić nadal między sobą i oberwać od narodowców, albo zapomnieć o kłótniach i dać odpór wspólnemu wrogowi.

Wszystkich lewicowców zapraszam na pochód pierwszomajowy -Warszawa, Rondo de Gaulle’a godzina 10 00.

http://www.antymainstream.salon24.pl/72132,index.html

Dodaj komentarz